Sposób na Alcybiadesa – Edmund Niziurski

Do napisania tego posta zainspirował mnie artykuł pt. “Witacie w życiu” Piotra Bratkowskiego, który ukazał się w połowie września w 38 numerze Nesweeka.

Artykuł powstał w związku z przeniesieniem na ekrany jednej z powieści Edmunda Niziurskiego “Klub Włóczykijów”. 
W artykule autor, który przyznaje, że książki autorstwa Niziurskiego były częścią jego dzieciństwa, stawia pytanie, czy proza Niziurskiego, pisana przecież w latach 50-60 tych, zainteresuje współczesne dzieciaki? Dzieciaki, które, w przeciwieństwie do swoich rówieśników z lat 60-tych, mają dostęp do wszelkich technologii i świata wirtualnego?
Edmund Niziurski to jeden z bardziej rozpoznawalnych w Polsce autorów powieści dla dzieci i młodzieży. 
Na powieściach Niziurskiego wychowało się kilka pokoleń. Ja również, chociaż raczej byłam wyjątkiem niż regułą wśród rówieśników – dziewczynki w latach 90 – tych jakoś nie interesowały się przygodami szkolnych łobuzów, jakimi są bohaterowie Niziurskiego. 
A są to naprawdę świetnie wykreowane postaci, szkolni autsajderzy i zwykłe chłopaki, tacy jak np. Zyzio Gnacki czy Tomek Żabny, którzy próbują przetrwać w szkolnej dżungli.  Opisani językiem barwnym i bardzo dowcipnym. W dodatku wplątani w niezwykłe przygody, dziejące się na szarych, PRL – owskich osiedlach.

Niektórzy zarzucają prozie Niziurskiego, że jego powieści miały w sobie cechy powieści produkcyjnej. Może i zarzut słuszny, ale, po pierwsze, autor inaczej nie wydałby tylu tytułów, a po drugie, młodemu czytelnikowi było to raczej obojętne. Najważniejsze były zapierające dech w piersiach przygody i nagłe zwroty akcji. 
Edmund Niziurski zmarł niedawno, w roku 2013. Na temat jego niepowtarzalnej twórczości wypowiedziało się wówczas wiele znanych osób, m.in. reżyser Krzysztof Varga czy pisarz Jerzy Pilch, chwaląc jego prozę i podkreślając, jak bardzo ich ukształtowała.

Jedną z najbardziej znanych tytułów Niziurskiego, wpisany zresztą na listę szkolnych lektur (przyznam, że nie wiem czy nadal jest lekturą, ale mam nadzieję, że tak) jest “Sposób na Alcybiadesa”. 

Prawda to stara jak świat, że uczniowie starają się przejrzeć metody swoich nauczycieli i wykorzystać je tak, aby osiągnąć lepsze wyniki w nauce przy jak najmniejszym wysiłku. Tak też chcieli zrobić bohaterowie “Sposobu na Alcybiadesa”: Ciamciara, Pędzelkiewicz, Zasępa i Słaby.  
Chcąc mniej pracować, nie tracąc dobrych ocen, zaczęli szukać “sposobu” na swoich profesorów u bardziej doświadczonych kolegów z wyższych klas. Niestety, za “sposób” na konkretnego belfra trzeba starszym kolegom zapłacić. A nasi bohaterowie groszem nie śmierdzą, więc stać ich tylko na SPONAA czyli sposób na Alcybiadesa vel profesora Misiaka, czyli starszego nauczyciela historii. Jedną z metod stosowanych w SPONAA to tzw. dryf, czyli wywoływanie dyskusji z nauczycielem na ciekawe tematy historyczne. 

Uczniowie zaczynają stosować kupiony sposób, i nawet nie zauważają, kiedy, z biegiem czasu, zaczynają się fascynować dotychczas lekceważonym przedmiotem. Okazuje się bowiem, że Alcybiades to, wbrew pozorom, świetny pedagog, który umie zarazić uczniów pasją do historii.
Przesłaniem “Sposobu na Alcybiadesa” jest to,  że nie uczymy się tylko dla ocen i wyników, ale także dla siebie i własnego rozwoju. I, że zdobywanie wiedzy może być wspaniałą przygodą, jeśli tylko dobrze do tego podejdziemy, lub ktoś umiejętnie nas do tego zachęci. 
Tego właśnie dokonali Alcybiades i jego uczniowie, którzy chcieli wymigać się od nauki historii, a okazało się, że z historii są wręcz świetni!
Niziurski także pokazał pewną, ponadczasową, prawdę o nauczaniu: nauczycielami powinni zostawać ludzie z pasją. 
Z pasją i fascynacją do swojego przedmiotu, ale i z pasją do samego nauczania. Tylko wtedy będą w stanie przyciągnąć młodzież i zarazić ją chęcią zdobywania wiedzy. 

Sam autor, o przesłaniu “Sposobu na Alcybiadesa” wypowiadał się w podobny sposób:
Jakie właściwie jest przesłanie "Sposobu na Alcybiadesa"? Że warto się uczyć?

- Że warto szukać takiej ścieżki do wiedzy, która nam odpowiada. To jest myśl dla uczniów. Ale w powieści zawarłem także naukę dla nauczycieli. Tam nie tylko zmienia się podejście uczniów do nauki, ale także podejście nauczycieli do nauczania
“Sposób na Alcybiadesa” doczekał się ekranizacji, podobnie jak wymieniony na wstępie “Klub włóczykijów” dopiero wiele lat od premiery książki,1998 roku.

Jest zapewne wielu Alcybiadesów w polsich szkołach. Niziurski właśnie o nich napisał, przeczytajcie!

 

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *