Nieprawe łoże – Marcin Wolski

Kiedy Marcin Wolski współtworzył takie programy satyryczne, jak telewizyjne “Polskie zoo” a wcześniej radiowe “60 minut na godzinę“, byłam małą dziewczynką, i jego nazwisko, jako redaktora Trójki, dotarło do mojej świadomości znacznie później. 



Nie byłam lepsza kilka tygodni temu, dzierżąc w dłoni przy księgarnianej półce jego powieść “Nieprawe łoże” i zadając sobie pytanie “Marcin Wolski – ale chyba nie ten redaktor?”. 



Owszem, ten. I jak się okazuje, ignorancją wielką się wykazałam, bowiem Marcin Wolski ma na swoim koncie całkiem sporo literackich popełnień.



“Nieprawe łoże” zaczyna się całkiem banalną historią. Maciej Podlaski, facet w sile wieku, trochę się bawi w politykę i jest działaczem Solidarności (są lata 80-te), ale w gruncie rzeczy jest po prostu konformistą. Wiedzie wygodne, choć podwójne życie: ma żonę, wpływowego, partyjnego teścia (a dzięki niemu niezłe jak na tamte czasy mieszkanko, małego fiata i ciepłą posadkę nauczyciela) oraz młodszą od siebie kochankę. I nic w tym nie byłoby ciekawego, gdyby pewnego dnia nasz bohater nie przeczytał artykułu o dość znanym działaczu komunistycznym, Eugeniuszu Podlaskim, którego zawsze uważał za swojego ojca. Jednak z artykułu, który rzucał całkiem nowe światło na okoliczności śmierci Eugeniusza, dowiaduje się, że niemożliwym jest, aby Eugeniusz był jego ojcem. Kto był więc biologicznym ojcem, wychowanego przez ciotkę, Macieja?

Podlaski zaczyna swoje prywatne śledztwo i od tego momentu cała historia banalna być przestaje. Po pierwsze, komuś musi szalenie zależeć na tym, aby Maciej nie poznał swoich prawdziwych korzeni. Po drugie, akcja powieści zaczyna toczyć się dwutorowo – w latach 80 – tych i latach 1939- 45, bowiem Podlaski zaczyna we śnie widywać dzieje swojej matki, i powoli, po nitce do kłębka, dowiaduje się, co się z nią działo w wojennych czasach, i z kim, koniec końców, miała swojego jedynego syna. 

Wojenne losy Róży, mamy Macieja, są związane z podziemiem konspiracyjnym, jednak nie ze środowiskiem AK, z którym częściej spotykamy się w naszej rodzimej literaturze, a ze środowiskiem komunistów. Jest to, oprócz wątku obyczajowo-sensacyjnego, najciekawsza tematyka w powieści przez Wolskiego poruszona. Po pierwsze, jak już napisałam, większość okupacyjnych narracji w literaturze istniejących opiera na się na wspomnieniach podziemia AK-owskiego. Tutaj mamy okazję spojrzeć na lata okupacji hitlerowskiej i na Powstanie Warszawskie z innej strony – z perspektywy działaczy Armii i Gwardii Ludowej oraz, rosnącego w siłę, polskiego komunizmu. 

Waldemar Łysiak napisał, że “Nieprawe łoże” odkłamuje nie tak dawną przeszłość“, Krzysztof Masłoń z Rzeczpospolitej zaś, że: “tak bezkompromisowej rozprawy z komunizmem rodzimego chowu nie było w literaturze od dawna (…)“. 
I tu muszę się zgodzić, że w “Nieprawym łożu” Wolski, jak to się mówi “jedzie po wszystkich” i bardzo sprawnie stawia swoich bohaterów przed bardzo ciężkimi wyborami i w patowych sytuacjach, pokazując bez zbednego patosu tragizm tamtych czasów.

A oprócz bardzo poplątanych losów mamy w “Nieprawym łożu” całe spektrum emocji i uczuć, nic nie jest białe albo czarne, wszystko ma jakiś odcień. To samo z bohaterami. Wolski stworzył ich z całym wachlarzem cech – tych dobrych i tych złych. Postacie w “Nieprawym lożu” są bardzo prawdziwe. 

“Ech, życie…” chciałoby się powiedzieć. Właśnie… “Nieprawe łoże” to bardzo życiowa książka. Zupełnie przypadkiem się na nią natknęłam, ale już nie jednokrotnie przekonałam się, że dużo dobrych rzeczy w naszym życiu zdarza się przypadkiem… 

Zatem, “Nieprawe łoże” polecam z powodów historyczno – literackich, przede wszystkim. Ale nie tylko. Także z powodu wątku, który w powieści Wolskiego występuje, najpierw tylko mimochodem, a pod koniec staje się bardziej znaczący – a mianowicie fenomenu ludzkiej pamięci i zdolności naszego umysłu. A te są niewyczerpane… 

“Nieprawe łoże” było przez autora kontynuowane powieścią “Noblista”. 



Potem powstała także trzecia część pt. ” Kaprys historii”. 




Całość znana jest jako “Trylogia optymistyczna”. 

I tym optymistycznym akcentem zachęcam Was, Drodzy Czytelnicy, do sięgnięcia po prozę Marcina  Wolskiego.



Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *