Opowiadania kołymskie – Warłam Szałamow

Przez miesiąc byłam na Kołymie. Daleko. Wrócić było ciężko. A głównie dlatego, że zabrał mnie tam Warłam Szałamow swoimi “Opowiadaniami kołymskimi”. Po tej lekturze już nigdy zagadnienie obozów koncentracyjnych i pracy przymusowej, temat mi nieobcy przecież, nie będzie takie samo…

 

Kogo nazywa się dochodiagą, co to znaczy jeść “przez burtę”, do ilu stopni poniżej zera może spaść temperatura, jak to jest gdy traci się czucie w palcach od pracy na mrozie sięgającym do -60 C, lub kiedy dochodzi do takiego odmrożenia stóp, że w onucach zaczyna chlupać ropa zmieszana z krwią? Jak bardzo człowiek jest się w stanie samookaleczyć, aby tylko uniknąć katorżniczej w kopalni złota, w której dłuższy pobyt oznacza niechybną śmierć? Kto to jest “Błatny” i dlaczego czyta Jesienina (o ile w ogóle umie czytać…)? I co oznacza słynny artykuł 58?

Ja dowiedziałam się tego  z “Opowiadań kołymskich”. Warłam Szałamow to przeżył. W łagrach Kołymy spędził bowiem 18 lat. I raczej nie znajdę lepszego komentarza, niż jego własne słowa:

"To, co widziałem, tego człowiek nie powinien widzieć, nie powinien o tym wiedzieć".

Właśnie. To co działo się przez wiele lat na Kołymie, nie mieści się w granicach ludzkiego poznania i pojęcia. Nie jesteśmy w stanie tego  zrozumieć. Nie możemy objąć umysłem rozmiaru systemowego okrucieństwa, które służyło powolnemu wykańczaniu milionów ludzi. Nigdy nie pojmiemy tragedii tej rzeszy ludzkiej, która na Kołymie straciła życie.

Kołyma to właściwie pojęcie umowne, Nazwa pochodzi od rzeki Kołymy, która przepływa przez półncno – wschodnią część Syberii, w obwodzie madagańskim. Jest to kraina bogata w surowce naturalne: złoto, platynę czy ropę naftową. I dlatego właśnie tam mieściło się największe zbiorowisko łagrów radzieckiego Gułagu. To zekowie, czyli więźniowie zatrudniani byli przy wydobyciu tych surowców i wyrębie lasów. Około 80 % z nich wyzionęło przy tym ducha. Kołyma jest, już sama w sobie, dla człowieka nieprzyjazna. Wiosna jest tam niezwykle krótka, zimą temperatura spada do -60 C, a zimowy dzień trwa zalewie kilka godzin. Ale to nie przyroda zabijała zeków, Drodzy Czytelnicy. Zabijał ich system. Zabijało łagrowe naczalstwo. Zabijały nieludzkie normy pracy narzucone uwięzionym ludziom. Naturalne warunki klimatyczne były tylko sprzymierzeńcem całego alternatywnego świata jakim był Gułag. To “ludzie ludziom zgotowali ten los“.

Dlaczego? To pytanie wraca do mnie jak bumerang, przy różnych pozycjach literatury obozowej, wróciło też i przy “Opowiadaniach kołymskich”. Drodzy Czytelnicy, Kołyma, lub szerzej – Gułag, był zjawiskiem, którego raczej nigdy nie zrozumiemy.  Jedynie wiem na pewno, że nie wolno o nim zapominać.  Zbiór opowiadań Warłama Szałamowa również odpowiedzi mi nie przyniósł. Dać jej nie mógł, bo odpowiedź na pytanie: jak mogło dojść to takich zbiorowych zbrodni, barbarzyństwa i totalnego zezwierzęcenia naszego gatunku, po prostu nie istnieje.

 

Warłam Szałamow został aresztowany w roku 1929 po raz pierwszy. Zwolniono go po 3 latach, aby ponownie aresztować w 1937 roku – jakże znamiennym w historii radzieckich łagrów. Oczywiście motywem zatrzymania zawsze był słynny artykuł 58 czyli antysowiecka agitacja. Kołymę udało mu się opuścić dopiero w 1953 roku, dwa lata po zwolnienu z obozu.  Pobt w łagrze przeżyl tylko dlatego, że dostał się na kurs felczerski, o którym w “Opowiadaniach” dużo pisze. Jako pisarza zrehabilitowano go dopiero w roku 1956. Największy rozgłos przyniosły mu właśnie “Opowiadania kołymskie”, wydane po raz pierwszy zagranicą. Inną pozycją obozową Szalamowa, która już na mnie czeka jest “Wiszera. Antypowieść”. Pisał również wiersze. Wydania wielu swoich dzieł nie doczekał. 

“Opowiadania kołymskie’ były dla mnie daleką podróżą w bezmiar ludzkiej bezduszności. I choć to “Archipelag Gułag” Aleksandra Sołżenicyna uważa się za największe dzieło łagrowej literatury, dla mnie, mającej na razie za sobą lekturę 2 tomów “Archipelagu”, “Opowiadania kolymskie” wniosły ten ładunek emocjonalny, którego w “Archipelagu” nie znalazłam…

Drodzy Czytelnicy, nie ukrywam, ze lektura jest trudna, a temat przygnębiający. Jednak namawiam, abyście wyruszyli tam, na daleką północ… z Warłamem Szałamowem

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *