Półbrat – Lars Saabye Christensen

9 maja 1945 roku w prawie całej Europie byl wielkim dniem. Po trwającej pięć lat i wyczerpującej wojnie, nadszedł upragniony pokój, a społeczeństwa mogły powrócić do normalnego, rutynowego funcjonowania. Norwegia także świętowała: spontanicznie organizowano festyny, odpalano fajerwerki i na milion sposobów wyrażano radość z odzyskanego pokoju. Właśnie tego dnia zaczyna się powieść “Półbrat” Larsa Saabye’a Christensena…

 

Dla Europy zaczyna się nowa era, dla młodej Very także. Pewne wydarzenia sprawią, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Dziewięć miesięcy później urodzi swojego pierwszego syna, Freda. Po kilku latach splot okoliczności postawi na jej drodze bardzo niskiego mężczyznę, który zawsze chciał sprzedawać wiatr…To jemu urodzi swojego drugiego syna, Barnuma.

Barnum opowie nam całą historię po kolei i ze szczegółami: o trzech pokoleniach kobiet żyjących pod jednym dachem, o nieobecności mężczyzn, o przechowywaniu wspomnień i rodzinnej pamięci, o społecznym niedostosowaniu, o kłamstwach, o marzeniach, o odejściach i powrotach, o ucieczce w alkohol, o miłości, o trudnym macierzyństwie zrodzonym z przemocy, o wspaniałej przyjaźni oraz o nierozerwalnej, aczkolwiek niejako chorej brateskiej więzi…

To wszystko Lars Saabye Christensen ze sobą pomieszał, powiązał i połączył. Wyszła mu wspaniała i bardzo prawdziwa powieść. Skomponował, można by rzec, arię z ludzkich emocji, partyturą była mu historia jednej, choć raczej niestandardowej norwerskiej rodziny, za nuty posłużyly zaś niesamowite postaci. Każda inna, każda na swój sposób zwariowana, ale też każda zaznazona jakąś traumą…

Drodzy Czytelnicy, “Półbrat” ma około tysiąca stron. Nie sposób zatem ani go streścić, ani dokładnie opowiedzieć Wam o czym powieść jest. Najprościej będzie jak napiszę, że, po prostu, o życiu. I  zachęcę Was, abyście po to tomisko sięgnęli. W końcu, Christensen funduje nam podróż do Norwegii lat 50-tych, grzechem byłoby nie skorzystać…

Lars Saabye Christensen nie jest pisarzem jakoś bardzo wydawanym w Polsce. A szkoda, bo mówi się, że jest poważnym kandydatem do Nobla! Jego “Beatlesi.Powieść”, którą już Wam kiedyś opisywałam, została wydana po polsku dopiero 32 (!) lata po publikacji w Norwegii. “Półbrat” czekał tylko 3 lata, ukazał się w Polsce w 2004 roku. Innymi ważnymi powieściami Christensena są “Odpływ” i “Magnes”, które dopiero będę odkrywać. Warto wspomnieć, że dorobek pisarza jest znacznie szerszy, ma on na koncie także tomiki wierszy i zbiory opowiadań.

Jednak już teraz, po lekturze dwóch powieści tego norweskiego autora mogę stwierdzić, że styl i język są tym, co jego dzieła łączy. To właśnie język pozornie prosty, ale emocjonalny i bardzo dbający o szczegół jest wyznacznikiem tej prozy. Kontrukcja języka, jakim posługuje się Lars Saabye Christensen, to misternie pleciona sieć słów, skojarzeń i porównań. 

Gdyby Christenen był pająkiem, a ja muchą, już dawno by mnie w tę sieć utkaną ze słów złapał… Dajcie się złapać i Wy…

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *