Traktat o łuskaniu fasoli – Wiesław Myśliwski

Zrazu obawiałam się “Traktatu o łuskaniu fasoli”. Chociaż miałam wielką chęć zgłębić twórczość Wiesława Myśliwskiego, bardzo chwalonego i nietuzinkowego pisarza przecież, to akurat “Traktatu” się obawiałam.

 

Zapewne zastanawiacie się dlaczego, Drodzy Czytelnicy. Otóż, nie obawiałam się treści a formy…

Bowiem “Traktat o łuskaniu fasoli” jest monologiem. Oprócz tego, jest, jak tytuł wskazuje, niejako filozoficznym traktatem, to właśnie monotonia wypowiedzi zawsze jednej i tej samej osoby, tak charakterystyczna dla monologu, wstrzymywała mnie przed lekturą. Zatem “Traktat o łuskaniu fasoli” i Wiesław Myśliwski swoje na półce wyczekali…

Obawy okazały się zupełnie niesłusznymi. “Traktat o łuskaniu fasoli” mnie wciągnął, a forma monologu zdawała się zupełnie nie przeszkadzać…

Główny bohater “Traktatu” to starszy mężczyzna, kiedyś z wykształcenia elektryk, z pasji saksofonista, który na jesieni swojego życia zajmuje się stróżowaniem w osadzie letniskowych domków. Któregoś dnia odwiedza go tajemniczy gość, nasz bohater zaprasza go aby usiadł i połuskał z nim fasolę i … opowiada mu swoje życie. Od wczesnego dzieciństwa na wsi, brutalnie przerwanego wojną, poprzez powojenne, trudne czasy, sukces saksofonisty, aż do momentu, gdy mijające lata i reumatyzm usztywniły jego ciało…

Opowiadając tak nieznanemu człowiekowi swoje dzieje bohater dokonuje bilansu całego życia. 

Całość utrzymana jest w melancholijnym stylu. Czytając i towarzysząc bohaterowi w tej jego retrospekcji, miałam momentami wrażenie, że to ja siedzę naprzeciw niego i łuskam z nim fasolę. I mogłabym przysiąc, że słyszę tykanie zegara odmierzającego życie narratora. Niesamowite jest to tym bardziej, że zdarzeń ze swojego życia bohater nie przywołuje chronologicznie, raczej luźno dywaguje i wchodzi w liczne dygresje, które potem układają się w jedną, logiczną całość.

“Traktat o łuskaniu fasoli” nie jest, bynajmniej, opowieścią o jednym życiu. To byloby za proste, a przecież Wiesław Myśliwski otrzymał kilka lat temu za ten utwór “Nike”, więc powieść ta nie jest zwykłą opowiastką. Nie chodzi o jedno, konkretne życie, o wydarzenia z życiorysu bohatera, ale o życie w ogóle. O jego prawidła, o ile jakieś istnieją. O los człowieka, i o to czy ma na niego wpływ. O stosunki międzyludzkie, tak bardzo uzależnione od okoliczności i historii…

Drodzy Czytelnicy tej książki nie da się opowiedzieć. trzeba ją, po prostu przeżyć. Dla mnie spotkanie z Wiesławem Myśliwskim było kolejnym wielkim odkryciem. Z zachwytem odkryłam, że istnieje taka polska proza, która plasuje się nastrojem gdzieś między Olgą Tokarczuk a Jakubiem Małeckim.

Odkryjcie to i Wy, Drodzy Czytelnicy! Dlatego zachęcam, usiądźcie i połuskajcie fasolę z Wiesławem Myśliwskim…

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *