O książkach i nie tylko… czyli jak uciekł mi Hans Castorp

– Wiesz co, M.?

-hmmm??

-Uciekł mi Hans Castorp… 

-Co?? – wykrzyknęła M. ze zdumieniem, nie rozumiejąc.

-No.. “Czarodziejska Góra”, pamiętasz? Mówiłam Ci, że wróciłam do tej książki… Zabrałam ją ze sobą w delegację, i przez przypadek zostawiłam w hotelu… I jak przez dwa tygodnie nie mogłam się odczepić od Hansa Castorpa i jego pobytu “tam, na górze”, tak teraz uciekł mi… 

-Czasem książki też muszą się od nas uwolnić.. Może ktoś ją znajdzie i przeczyta… Będzie to twój wkład w propagowanie czytelnictwa – powiedział M. chichocząc… 

Drodzy Czytelnicy, “Czarodziejska góra” Thomasa Manna to wspaniały, choć niełatwy klasyk. I w sam raz na kwarantannę…

Główny bohater, Hans Castorp, odwiedza kuzyna w sanatorium dla gruźlików położonym wysoko w górach… Pobyt, który miał trwać zaledwie dwa tygodnie, przedłuża się do kilku lat, a bohater sam nie wie kiedy wsiąka w monotonną i całkiem przewidywalną codzienność…

Celowe wyhamowanie, zawieszenie… Czyż nie żyjemy teraz właśnie na takiej czarodziejskiej górze, zaklęci w bezwład jak za dotknięciem magicznej różdżki? 

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *