Pianie kogutów, płacz psów – Wojciech Tochman

Drodzy Czytelnicy, jest takie powiedzenie, że “im dalej w las, tym więcej drzew”. Tak się dzieje i w moim przypadku. Zainteresowanie historią III Rzeszy oraz systemem obozów koncentracyjnych naturalną koleją rzeczy rozszerzało się na obozy sowieckiego Gułagu, następnie na zdobywanie wiedzy o reżimach i totalitaryzmie w ogóle, a stamtąd już tylko krok do tematu ludobójstwa w o wiele szerszym rozumieniu. Dlatego, prędzej czy później musiałam trafić na reportaże Wojciecha Tochmana, który ten temat próbuje od lat zgłębiać. Pisał o ludobójstwie w Rwandzie (o czym niebawem na Moli Książkowej przeczytacie, lecz jest to temat trudny, więc proszę Was o trochę cierpliwości), Srebrenicy i wreszcie, o Kambodży.

“Pianie kogutów, płacz psów”, ostatnia książka Tochmana, to reportaż o Kambodży właśnie. Jest to zapis z kilku pobytów reportera w tym kraju, zapis obserwacji, jak wygląda Kambodża 40 lat po upadku dyktatury Pol Pota i władzy Czerwonych Khmerów.

 

Dla przypomnienia i w telegraficznym skrócie: w roku 1975 w Kambodży władzę przejęło ugrupowanie Czerwonych Khmerów, kierowane przez Brata Nr 1 czyli Pol Pota. Z wykształcenia nauczyciel, pobierał nauki w Paryżu gdzie jego ścieżki przecięły się z Ieng Sary – późniejszym ministrem spraw zagranicznych w stworzonym przez Pol Pota reżimie – i gdzie poznał środowiska komunistyczne. Wróciwszy do Kambodży działał w podziemnej partyzantce, oficjalnie pracując na stanowisku nauczyciela. Przejąwszy władzę w 1975 roku w wyniku puczu, Pol Pot zaczął wprowadzać w życie swój utopijny reżim, przez historyków oceniany jako najbardziej radykalny w dziejach.

Pokrótce, wg polityki Czerwonych Khmerów, społeczeństwo miało być całkowicie egalitarne i oparte wyłącznie na produkcji rolnej. Zlikwidowano miasta, wysiedliwszy ich mieszkańców na wieś, gdzie mieli pracować na roli, oczywiście na rzecz społecznosci, sterroryzowani przez strażników. System bankowy i pieniądze przestały istnieć, jako że społeczeństwo miało być “samowystarczalne”. Zniknęła też gospodarka towarowa i pojęcie własności prywatnej. Propagowano “antyintelektualizm” czyli prześladowano ludzi wykształconych, wykonujących zawody uznane za “kapitalistyczne”. Tym samym, pozbawiono ludność m.in. opieki medycznej, gdyż lekarze również znaleźli się na czarnej liście. Oprócz masowych egzekucji na tzw. “polach śmierci”, ofiary Czerwony Khmerów umierały z głodu, chorób i wycieńczenia, spowodowanego przymusową pracą ponad siły. Szacuje się, że rządy Pol Pota pochłonęły ok. 2 milionów ofiar (dokładnie źródła podają od 1,7 do 2,3 mln osób, choć można znaleźć i wyższe cyfry). Dyktatura Czerwonych Khmerów zakończyła się w roku 1979, w wyniku interwencji zbrojnej Wietnamu.

Dziś, 40 lat po upadku reżimu Czerwonych Khmerów, kaci i ofiary żyją obok siebie… Jakie jest współczesne khmerskie społeczeństwo? Ci, ktorym udało się przeżyć epokę terroru często stracili swoje rodziny. Pozbawieni bliskich więzi, nie mogą nawet wiedzieć, po której stronie był ich sąsiad w tamtych czasach: był katem czy ofiarą? To powoduje brak jakiegokolwiek zaufania społecznego, więc o traumach się nie mówi głośno. Nie wyraża się uczuć, nie mówi o problemach, jakby nie istniały. Za to istnieją i są bardzo namacalne: ubóstwo, wykluczenie, wyzysk, życie w uwłaczających warunkach oraz bardzo duża liczba osób z chorobami psychicznymi i atakami psychozy, których nikt nie leczy. Lecz jakże leczyć choroby umysłu, skoro leczenie “zwyklych” chorób ciała jest poza zasięgiem przeciętnego mieszkańca Kambodży? 

To właśnie obraz wyłaniający się z “Pianie kogutów, płacz psów”. Reportaż utrzymany jest w stylu stworzonym kiedyś przez Ryszarda Kapuścińskiego: autor nie pokazuje emocji, nie komentuje opisywanych sytuacji. Przedstawia suche fakty. A one mówią same za siebie… Czy życie po ludobójstwie może wrócić na normalne tory? To pytanie stawia Tochman w swojej książce. Oberwacje poczynione przez niego w Kambodży lub przykłady z innych krajów (np. z Rwandy) pokazują, że niekoniecznie… 

Można rzec, że Wojciech Tochman jest “specjalistą od szukania ludzi”. To właśnie on stoi za programem telewizyjnym “Ktokolwiek widział ktokolwiek wie” nadawanym przez wiele lat w Telewizji Polskiej, jest również założycielem Fundacji ITAKA, która zajmuje się poszukiwaniem zaginionych osób. A w reportażu “Pianie kogutów, płacz psów” również starał się szukać. Człowieczeństwa… Pomimo traumy, strachu przed drugim człowiekiem wpisanego w DNA i złamania psychicznego próbował odnaleźć w Kambodży człowieka…

Drodzy Czytelnicy, jeśli ktoś z Was oczekiwałby po książce Tochmana wykładu z historii Kambodży i rządów Pol Pota, to sie zdziwi. Oczywiscie w sposób naturalny ta historia się przez cały reportaż przewija, jednak ciągle “Pianie kogutów (…)” to reportaż współczesny. Warto o tym pamiętać i na własną rękę dowiedzieć się trochę więcej o tej trudnej historii…

Dla mnie, “Pianie kogutów, płacz psów” było pierwszym literackim spotkaniem z reżimem Czerwonych Khmerów. Niby temat nowy, ale wciąż powraca jak bumerang pytanie: “Dlaczego człowiek człowiekowi zgotował ten los”? Przyznam się Wam, Drodzy Czytelnicy, że z jednej strony uspakajające jest to, że nie tylko ja tematem ludobójstwa się interesuję. Że zgłębiają ten temat także o wiele ode mnie mądrzejsi i doświadczeni.

Z drugiej zaś strony, powstaje kwestia, czy temat ludobójstwa można, w ogóle, zrozumieć? Czy jest możliwe odpowiedzieć na pytanie: “dlaczego”? Oczywiście, istnieją studia i opracowania, można w każdym ludobójstwie znaleźć cechy wspólne lub zdefiniować mechanizmy polityczno – społeczne, które do niego doprowadziły. Jednak pytanie, dlaczego zwykły, przeciętny człowiek nagle zgadza się w nim uczestniczyć, wyłączając całkowicie swoją empatię, tego na razie nikt dokładnie nie określił…. Nawet tęgie głowy nie umieją stwierdzić dlaczego zło tkwi w człowieku, ot tak po prostu… 

Nie dowiedziałam też się tego z “Piania kogutów, płaczu psów”, a sam  Wojcich Tochman w posłowiu do swojej książki przyznaje zupełnie szczerze, że jemu również się to jeszcze nie udało… 

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *