Los utracony – Imre Kertesz

Na ekrany polskich kin wszedł film “Syn Szawła“. Obraz w reżyserii Laszlo Nemesa został już doceniony na festiwalu w Cannes, teraz czekamy, aby zobaczyć czy dostanie statuetkę Oskara. 
Pokrótce, film opowiada o węgierskim więźniu obozu koncentracyjnego Auschwitz, który pracuje 
w tzw. Sonderkommando. Terminem Sonderkommando określało się komando specjalne, wykonujące prace przy procesie zagłady (m.in przy wprowadzaniu ofiar do komór gazowych, 
a następnie przy paleniu ich ciał w obozowych krematoriach). Członków Sorderkommando nazywano czasem “żywymi trupami”, gdyż SS co jakiś czas zabijało tych niewygodnych świadków swoich straszliwych zbrodni. 
Pojawiały się, oczywiście, opinie, że członkowie komand specjalnych przykładali rękę do mordowania swoich pobratymców, zarzuca się im, iż otrzymywali lepsze racje żywieniowe i mieli lepsze warunki bytowe, niż cała reszta więźniów oświęcimskiego obozu zagłady. Nie oceniajmy. Tak jak nam, współczesnym, trudno sobie, w ogóle, wyobrazić, że obozy koncentracyjne mogły istnieć, tak również nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie stanu ducha i umysłu osoby postawionej przed takim wyborem. 
7 października 1944 w Sonderkommando w krematorium IV oświęcimskiego obozu wybuchł bunt. Na ten czas przypada akcja “Syna Szawła”, w którym główną rolę gra Geza Rohrig – o swoim przygotowaniu do roli i emocjach towarzyszących mu na planie opowiada Arturowi Zaborskiemu na łamach Gazety Wyborczej. 
“Syn Szawła” nie jest jedyną próbą podjęcia tego trudnego i drastycznego tematu. O buncie 
w Sonderkommando opowiada również film Tima Blake’a Nelson’a “Szara strefa“. 
Jak wiecie, książki przedkładam nad filmy, choć na “Syna Szawła” na pewno się wybiorę, a tutaj opowiem Wam o dwóch książkach o podobnej tematyce. 
 
Dziś rano, w drodze do pracy, skończona lektura, a więc i wrażenia świeże: “Los utracony” Imre Kertesz. 

 

Wspomnienia 15 – letniego węgierskiego chłopca,  który, dość przypadkowo, zostaje wywieziony do obozów koncentracyjnych: Oświęcimia, Buchenwaldu, a stamtąd do Zeitz. Spędza tam około roku, a wyzwolenie zastaje go w obozowym szpitalu w Buchenwaldzie. Kertesz, który, całkiem możliwe, opowiada swoje własne przeżycia, bowiem również w wieku 15 lat stał się więźniem obozowym (Oświęcimia i Buchenwaldu właśnie), ukazuje tam obraz obozu widziany oczami nastolatka. Naiwnego, chociaż dość rozwiniętego jak na swój wiek. Opisuje obóz i warunki, jakie 
w nim zastaje, ze stoickim spokojem, rezerwą, niczemu się nie dziwi. Jego ton nie zmienia się, gdy ze skorego do pracy młodego więźnia, w wyniku wycieńczenia, staje się snującym się po obozie cieniem. Nawet o pragnieniu własnej śmierci mówi tak, jakby była to najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Zresztą, efekt tej narracji potęguje używane często przez naszego bohatera wtrącenie “oczywiście”. Znalazł się w obozie koncentracyjnym, i starał się tam przetrwać, “oczywiście”…
 Wiele jest książek na temat obozów koncentracyjnych, jednak “Los utracony” jest jedynym 
w swoim rodzaju pośród, dotychczas przeczytanym przeze mnie, obozowych wspomnień. Porusza tematy, które wydowałyby się, nie mogły istnieć w rzeczywistości koncentracyjnego obozu. Otóż, nasz bohater jest nastolatkiem, i… potrafi się w obozie nudzić, albo odczuwać szczęście… nawet jeśli jest to tylko radość z miski lichej zupy lub wolnej chwili przed wieczornym apelem. 
Tym samym, Kertesz pokazał nam, że są to pojęcia, zarazem, bardzo pojemne i bardzo względne…
Imre Kertesz otrzymał za “Los utracony” w roku 2002 Literacką Nagrodę Nobla. 
 
Kolejną pozycją opisującą obozowe życie, w Auschwitz akurat, dotyczącą również losów węgierskich Żydów, i opisująca życie w oświęcimskim Sonderkommando, jest “Byłem asystentem Doktora Mengele” Miklosa Nyiszli.
 Książka ta, to autentyczne wspomnienia węgierskiego lekarza – patomorfologa, który po przybyciu do obozu w Oświęcimiu zostaje przydzielony do pracy w pseudonaukowym laboratorium doktora Mengele. Tak tak! Tego doktora Mengele, zwanego także “Aniołem Śmierci”. Formalnie, nasz bohater jest członkiem Sonderkommando pracującym przy krematorium, podlega natomiast bezpośrednio samemu Mengele, który zatrudnia go, przede wszystkim, do wykonywania sekcji zwłok ofiar zagłady. Jest zakwaterowany na terenie krematorium, z wszystkimi przywilejami mu przysługującymi. Może jednak, ze specjalną przepustką, swobodnie poruszać się po obozie. Może swobodnie obserwować proces unicestwiania ludzkich istnień…Nie wie tylko tego, kiedy Mengele zdecyduje się go zabić w komorze gazowej i zastąpić nowym asystentem. Poznajemy makabryczne szczegóły obozowego życia i procesu masowego zadawania śmierci.  
Widzimy również psychikę człowieka przekonanego, że niedługo przyjdzie na niego kres… 
 
Książka wywołuje bardzo silne i skrajne emocje. Dla czytelników o mocnych nerwach. 
 
Nie ukrywam, że lektura dwóch wyżej opisanych książek nie będzie przyjemna. Ale warto. 
Dla pamięci.
 

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

One thought on “Los utracony – Imre Kertesz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *