Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski – Dariusz Kaliński

Do kupienia “Czerwonej zarazy” przekonało mnie niniejsze nagranie:

W ogóle, kanał “Historia bez cenzury” regularnie oglądam i serdecznie polecam. Braki w wiedzy historycznej w przystępny sposób dzięki jego twórcom nadrabiam i ciekawych rzeczy się dowiaduję.

Zatem chłopaki – twórzcie swoje filmiki dalej, bo świetnie Wam to wychodzi!

Obejrzawszy odcinek o ekscesach Czerwonoarmistów w Polsce pod koniec II Wojny Światowej, w której prowadzący zachęcał do przeczytania opracowania Dariusza Kalińskiego “Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski”, bardzo nabrałam ochoty na lekturę.

 

Wrażenia? Od zachwytu dalekie… Oczywiście zrozumiałym jest, że to literatura popularno – naukowa, jeśli tak możemy ją określić, czyli takie “historycznie czytadło”. I rządzi się swoimi prawami, a główne z nich to przedstawianie danego tematu w sposób przystępny dla czytelnika, jakkolwiek skomplikowany by nie był…

Jednak nie usprawiedliwia to w żadnym wypadku, aby autor grał na emocjach czytających tylko po to, aby dostosować całość wywodu do swojej, z góry zresztą postawionej, tezy…

Drodzy Czytelnicy, fakt, że sowieccy żołnierze wkraczający do Polski w roku 1945 rabowali, kradli i dokonywali zbiorowych gwałtów jest ogólnie znany i nikt nie próbuje mu zaprzeczyć. Armia Czerwona nie była oczekiwanym “wyzwolicielem”, tylko kolejnym okupantem – tego też jesteśmy dziś w pełni świadomi. Do danych historycznych, dotyczących “przemysłowej” grabieży i wywożenia wgłąb ZSRR wszelkich dóbr z terytorium Polski, a zwłaszcza z tzw. Ziem Odzyskanych, gdzie jeszcze niedawno prosperowały niemieckie zakłady przemysłowe, też można się dokopać, jeśli kogoś temat interesuje. Co do nagłego “zniknięcia” milionów osób, które wywieziono gdzieś na daleką północ, również historycy są zgodni…  Tak było, to są niezaprzeczalne fakty.

Te wszystkie informacje znajdziecie, bardzo dokładnie opisane i udokumentowane, w książce “Czerwona zaraza”. Będą dane statystyczne i wspomniemia świadków. Na końcu dość obszerna bibliografia także będzie na Was czekać. Zatem, co jest nie tak? Oprócz słabego stylu i wielu powtórzeń, autor udowodni Wam jacy okropni i niedobrzy byli ci sowieccy żołnierze, ale nie zająknie się ani słowem, skąd to zdziczenie u Czerwonoarmistów. Kończąc czytać będziecie mieli wrażenie, że każdy Rosjanin obowiązkowo gwałcił i kradł. Natomiast autor nie pokusi się nawet o jakąkolwiek analizę, co do takiej sytuacji doprowadziło, lub co ją powodowało. A tego oczekiwalibyśmy od historycznego opracowania, prawda?

Dariusz Kaliński podał nam informacje w systemie zerojedynkowym. Coś jest czarne, albo białe… A mowa przecież o epoce niezmiernie trudnej, obfitującej w bardzo tragiczne wydarzenia. Uważam, że tak generalizować nie powinniśmy, zwłaszcza, że całość jest tak przedstawiona, abyśmy po skończeniu książki poczuli niepohamowaną niechęć do naszych wschodnich sąsiadów. Jeśli taki był cel autora, to ze mną mu się za bardzo nie udało, gdyż trochę opracowań historycznych przeczytalam, i umiem złapać perspektywę.

Jednak, jeśli trafił na Czytelnika, który nigdy tym tematem się nie interesował, lub co gorsza będzie to jego pierwsze spotkanie z historią, może go bardzo negatywnie i jednostronnie nastroić.

Aby uprzedzić wszelkie zarzuty – oświadczam, krasnoarmiejców nie bronię! Ich zachowanie było czystym zezwierzęceniem, ale stanowiło jednocześnie część straszniego i nieludzkiego systemu, jakim był  ZSRR… I należy to mieć na względzie, czytając historyczne opracowania.

Dlatego, jeśli ktoś ma ochotę na temat Armii Czerwonej poczytać, raczej polecam książkę “Sołdat” Nikołaja Nikulina, o której kiedyś Wam pisałam. 

Dariusz Kaliński jest autorem podobnego opracowania, o podobnej tematyce i jakże krzykliwym tytule: “Bilans krzywd. Jak naprawdę wyglądała niemiecka okupacja Polski”. Ja próbować nie będę, ale są tacy co spróbowali, poniżej cytat z jednago z komentarzy na temat książki, znalezionego w Internecie (pisownia oryginalna):

 "Moim zdaniem autor postawił na rzetelny opis wydrzeń jakie rozegrały się podczas trwania wojny. Rzeczywiście,
 nie jestem może historykiem ani nie mam wykrztałcenia w tym kierunku, jednak na mnie książka zrobiła ogromne wrazenie". 

Ja też “wykrztałcenia” w tym kierunku nie mam, więc pozwólcie, że na temat twórczości Pana Kalińskiego zamilknę …

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *