O książkach i nie tylko czyli Moli Książkowej rozmowy… Uzależnienie od książek

Dźwięk odebranej wiadomości wyrwał mnie z zamyślenia. Sms od M – poinformował telefon: 

“Cześć. No i nie wytrzymałam. Zamówiłam “Wyspiański. Dopóki starczy życia” i “Księgę ryb Williama Goulda” – w Trójce polecali...

No to dla równego rachunku dołożylam jeszcze “Cyberiadę“. To jest ewidentne uzależnienie…”

I co miałam jej odpowiedzieć? Przyznać, że jest uzależniona od książek? Przyganiał kocioł grankowi… więc odpisałam:

“Lepiej tak niż uzależnić się od słodyczy. Przynajmniej Ci tyłek nie urośnie…”

A teraz na poważnie. Psycholodzy mają zdania podzielone. W literaturze medycznej opisuje się coś takiego jak bibliofilia, chociaż nie wszyscy fachowcy uważają ją za zaburzenie… Ale z delinicji, bibliofilia to kompulsywne nabywanie książek, a niekoniecznie ich czytanie…

Jednak, czy coś w tym uzależnieniu jest złego? Oczywiscie, wszystko jest dla ludzi, i z niczym przesadzać nie wolno. Ale przyznacie, Drodzy Czytelnicy,  że to jedno ze zdrowszych uzależnień?

 

Zatem, miłego czytania i dobrej zabawy przy nabywaniu książek (drogą kupna, book-crossing’u, wypożyczenia w bibliotece, wymiany ze znajomymi itp.)!

 

 

 

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *