Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie – Piotr Derlatka

Drodzy Czytelnicy, dziś rano, słuchając samochodowego radia, przypadkiem usłyszałam piosenkę “Radość o poranku”. Może i tytuł Wam nic nie powie, jak i mnie jeszcze do niedawna niewiele mówił. Jednak myślę, że każdemu z nas, choćby jeden raz, zdarzyło się zaśpiewać pod nosem fragment tej piosenki. A szło to tak:  “jak dobrze wstać, skoro świt…”

 

Każdy zna, każdy zanuci, ale jak przyjdzie odpowiedzieć na pytanie “kto to napisał” pojawiają się schody… No właśnie, kto? Otóż, Jonasz Kofta…

 

 

Jeden z płodniejszych autorów polskiej piosenki, poeta o niesamowitej wrażliwości, satyryk, współzałożyciel takich legendarnych kabaretów, jak “Hybrydy” lub “Pod Egidą”. “Pamiętajcie o ogrodach”, napisał. A czy my pamiętamy o nim? Od zapomnienia ocalił Jonasza Koftę Piotr Derlatka, pisząc jego biografię zatytułowaną: “Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie”.

 

A z tej opowieści dowiecie się o pochodzeniu ojca Janusza (bo Jonasz był pseudonimem artystycznym), jego problemach z ukończeniem prawa na Uniwersytecie Warszawskim (bardzo ciekawy opis czasów tuż-przedwojennych), ucieczce Państwa Kaftów (nazwisko zmienili w czasie II Wojny Światowej) na Kresy przed grozą Holocaustu, wreszcie o dzieciństwie i młodości Janusza, jeszcze nie Jonasza, w Poznaniu. Potem Piotr Derlatka opowie Wam, jak już-Jonasz wsiąkł w artystyczny świat Warszawy i jak pochłonęło go środowisko satyryków… Będzie o karierze literackiej, festiwalach i twórczości, ale również o życiu prywatnym, i o dwóch paskudnych chorobach: nowotworze ślinianki i alkoholizmie…

Nie będę Wam, Drodzy Czytelnicy, biografii Jonasza Kofty streszczać, bo chcę Wam popsuć zabawy. I aby się nie powtarzać, nie będę rozwodzić się nad tym, jak wspaniałym był Jonasz Kofta artystą. Ograniczę się jedynie do stwierdzenia, iż czytając “Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie” miałam nieodparte wrażenie, że życie właściwie nie potrzebuje fikcji, bowiem samo umie pisać niezwykłe scenariusze i kreować niesamowitych bohaterów. Jednak, aby taka opowieść snuła się niczym przygodowy film, ktoś wcześniej musi wykonać niemały wysiłek. Piotr Derlatka poznał swojego bohatera, Jonasza, bardzo dokładnie. Wspomnienia członków rodziny, analiza listów, tekstów i dokumentów, zeznania znajomych, tych dalszych i bardzo bliskich przyjaciół. Wszystko to w “Jego portrecie” się znalazło.

Świetna robota dziennikarska, dbałość o szczegół, próba ułożenia życia Jonasza Kofty w przyczynowo – skutkowy ciąg zdarzeń. Warto!

Zatem, Drodzy Czytelnicy, pamiętajcie o… Jonaszu i przeczytajcie “Jego portret”. Lub pomilczcie, bo “gdy się milczy, milczy, milczy…”

 

 

To też napisał Jonasz…

 

 

 

Patrycja

Nie mając czasu prawie na nic, zawsze znajdę jednak czas na czytanie. Jedni uznają to za niegroźne dziwactwo, inni dzielą tę pasję… Zbuntowałam się przeciwko szalonemu tempu w jakim mija nasza codzienność i postanowiłam podzielić się moimi pasjami z szerszym gronem. Na razie jest o książkach. Wkrótce będzie o innych rzeczach, które dostarczają mi pozytywnych emocji. A od tych ostatnich jestem poważnie uzależniona :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *